Jak wzmacniać odporność – w dobie epidemii?

KORONAWIRUS, A ODPORNOŚĆ

Wszyscy pytają czy nie boimy się KORONAWIRUSA w naszej rodzinie. Z pewnością i niezmiennie odpowiadam NIE! Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że to podobny wirus, jak dziesiątki, którymi się już zaraziliśmy wcześniej, z tą różnicą, że nie ma na niego lekarstwa. Z tego powodu liczyć można jedynie na swoją odporność. Po drugie ponieważ od dawna dbam, żeby moja rodzina miała bardzo silną odporność. Zatem nie chcąc ciągle powtarzać jak to można osiągnąć zdecydowałam się napisać ten artykuł.

Ci, którzy nas znają wiedzą, że po bardzo przykrych konsekwencjach podawania antybiotyków starszym córkom (obecnie dorosłym) oraz po długoletniej ich rehabilitacji zdrowotnej i poszukiwania metod powrotu do zdrowia, mam postanowienie – kolejny raz antybiotyk podam w zagrożeniu życia. W związku z tym moje młodsze córki (7 i 11  lat) nigdy nie były poddane żadnej antybiotykoterapii. Bo nigdy nie uznałam, że to już …. Dlatego też nigdy nie zażywały leków, nie licząc kilku syropów wykrztuśnych i kilku suplementów. No chyba, że policzyć witaminę D w kroplach, która ma status leku :).

Powszechnie jednak wiadomo, że dzieci chorują. Przeziębienia, grypy, zapalenia oskrzeli – nie ominęły i moich latorośli. Marysia w wieku 1,5 roku była chora na obustronne zapalenie płuc. I też obeszło się bez antybiotyku. Na szczęście mamy wsparcie bardzo doświadczonego lekarza, który farmakoterapię ogranicza poprzez stosowanie baniek lekarskich, a wspomaganie naturalnymi metodami „odgrzebanymi” z mojego dzieciństwa, pomogło wykluczyć farmakoterapię prawie całkowicie.  

 

Jaki jest więc mój algorytm postępowania podczas każdej infekcji? Otóż:
 

 

Nie straszny nam żaden wirus. Nawet KORONAWIRUS.

 

Jak my to robimy?

1. Sok z bzu czarnego z cytryną

Godny uwagi jest pasteryzowany sok z owocu bzu czarnego. Zawarta w nim sambucyna wykazuje silnie przeciwirusowe i przeciwbakteryjne właściwości. najlepiej działa ten bez cukru. Można go zakupić (jeśli nie posiadamy własnego) w wielu sklepach zarówno zielarskich jak i spożywczych. Dawka dla dorosłych to ½ szkl. soku z bzu + ½ szklanki soku wyciśniętego z cytryny. Dla dzieci jest to ¼ – ½  dawki dorosłego w zależności od wieku dziecka. Lub ile są w stanie wypić. Najlepiej posłodzić miodem lub innym słodzidłem (za wyjątkiem cukru), bo chyba tylko moje dzieci są w stanie wypić tę miksturę tak kwaśną bez słodzenia:). Należy stosować przed jedzeniem (15-30 min), żeby zapobiec nadkwasocie.

2. Niezbędny probiotyk!

Głównym punktem programu w leczeniu infekcji w naszej rodzinie z pewnością jest  Esencja Probiotyczna. W początkach infekcji, podaję ją w potrójnej dawce. Dlaczego? Jak powszechnie wiadomo 70 % komórek układu odpornościowego jest obecnych w jelicie. Mikrobiom jelitowy, wchodząc w interakcje z układem odpornościowym może wpływać na kształtowanie się odporności organizmu na infekcje. 

O przywrócenie dobrej kondycji jelit,  w szczególności, powinny zadbać osoby z zaburzoną florą bakteryjną. Czyli takie, które przyjmowały kiedyś lub ostatnio antybiotyki, nieprawidłowo się odżywiają, spożywają cukier i słodycze, żywią się FastFoodami, a w konsekwencji często chorują. Probiotyk jest też niezbędny u osób z problemami jelitowymi: biegunkami, zaparciami, wzdęciami, gazami, nietolerancjami pokarmowymi, chorobami zapalnymi jelit bo to zwykle wiąże się z nawracającymi infekcjami. 

 

Probiotyk. Ale jaki?

Ze względu na dobroczynne działanie probiotyki stosowaliśmy od zawsze. Jednak kilka lat temu odkryłam probiotyk o niepowtarzalnym działaniu, który nie ma sobie równych.

A na odporność wpływa jak poniżej – robiąc nieoczekiwane zwroty w zdrowiu.

Probiotyk który wzmacnia odporność

i takie:                                     

 

Więcej komentarzy można obejrzeć tutaj

Zastanawiałam się nawet, dlaczego esencja probiotyczna tak nieoczekiwanie potrafi wzmocnić utraconą odporność, osiągając to, co zmianą sposobu żywienia osiąga się w ciągu miesięcy? I przypomniały mi się słowa lekarza, którego jestem fanem: „… fizjologiczna flora bakteryjna to najsilniejszy czynnik wspierający odporność”. Tak! To chyba o to chodzi. Dieta też przywraca zaburzona florę bakteryjną, poprzez jej odżywienie, ale trwa to znacznie dłużej.  Esencja probiotyczna dostarcza tę florę od razu. Oczywiście, żeby utrzymać te zregenerowaną florę w dobrej kondycji potrzebne jest właściwe odżywianie. I koło się zamyka. Można powiedzieć, że zastosowanie esencji probiotycznej jest taką drogą na skróty. A jaki jest fenomen działania esencji piszę tutaj. W tym artykule opisuję moje doświadczenia jako mamy i dietetyka ze wspomnianym, spektakularnie działającym probiotykiem. Bo expresowa poprawa odporności, to nie jedyne co potrafi. 

Gdzie można kupić esencje probiotyczną?

Ja kupuję w sklepie producenta. Po zarejestrowaniu uzyskuje się trwały 10% rabat. Od pierwszego zamówienia. I na każde kolejne.

 

3. Domowy syrop

Świetnie spisujący się syrop wykrztuśny to ten. Dlatego stosujemy go za każdym razem w chorobach dróg oddechowych. Z pewnością Wam się spodoba. 

 

4. Zioła przeciwgorączkowe

Niewątpliwe działanie mają zioła przeciwgorączkowe. Można je kupić w niektórych aptekach lub przez stronę firmy Labofarm. Choć ja swoim dzieciom nie zbijam gorączki, to jest to sprawa do rozważenia przez rodziców. Bezwzględnie nie można dopuścić do gorączki u osób z problemami neurologicznymi.

 

5. Bańki

Można stawiać co 2 dzień. W związku z tym jakieś 4-6 razy podczas choroby. Moim zdaniem najbardziej doświadczonym lekarzem w tym temacie jest dr Narcyz Sadłoń. Zerknijcie na jego stronę. Znajdziecie tam podpowiedź kiedy, komu i w jaki sposób stawiać bańki. Bez tego zabiegu nie odnieślibyśmy tylu sukcesów w unikaniu farmakoterapii. 

 

6. Oklepywanie

Zabieg ten służy ułatwieniu usuwania wydzieliny z dróg oddechowych, w celu zmniejszenia stanu zapalnego. Film instruktażowy, jak oklepywać klatkę piersiową, znajdziecie np. tutaj

 

7. Prowokowanie kaszlu – aby wydzielina nie zalegała w drogach oddechowych – dotyka się patyczkiem tyłu języczka prowokując kaszel. Dotyczy to niemowląt i najmłodszych dzieci. 

 

8.  A co z żywieniem?

Ponieważ jestem dietetykiem, to w naszym domu zdrowe odżywienie obecne jest cały czas. Jednak w czasie infekcji odpowiednia dieta jest bezwzględnie przestrzegana. Dogmatycznie wykluczamy wówczas cukier rafinowany, który bardzo silnie osłabia odporność. Zasady diety wzmacniającej odporność możecie Państwo zobaczyć tutaj.

 

9. Krople na zapalenie ucha

Na zapalenie ucha wypracowaliśmy niezawodny sposób, który z powodzeniem stosują również wszyscy nasi znajomi. Przygodę Marysi z zapaleniem ucha i czym są domowe kropelki opisuję tutaj.

 

10. Witamina D

W kontekście odporności, nie sposób też nie wspomnieć o suplementacji witaminy D. Suplementacja konieczna jest w miesiącach od września do kwietnia, gdyż w tych miesiącach nie zachodzi synteza skórna witaminy D. Dlatego suplementować tą witaminą powinien każdy, nie tylko małe dzieci. Więcej na ten temat wraz z podanymi dawkami suplementacynymi dla poszczególnych grup wiekowych opisałam tutaj.

 

11. Czy konieczna suplementacja?

W dietetyce wszelkie substancje powinny pochodzić z diety. jedynym wyjątkiem jest witamina D, której dostatecznej ilości nie da się dostarczyć z pożywieniem. Dlatego tak ważne jest przestrzeganie zasad prawidłowego żywienia. Jeśli jednak nie przestrzegacie tych zasad, czasami konieczna jest suplementacja. Nie należy się jednak oszukiwać, że w pełni suplementami potrafimy symulować naturę. Raczej suplementacje powinniśmy traktować jako coś chwilowego w sytuacji zachwiania zdrowia. Na przykład jeśli moje dzieci zbuntują się po kilku dniach kuracji sokiem z bzu czarnego. I już nie chcą pić soku z cytryny, wówczas podaje naturalną witaminę C. Dla swoich znajomych zamawiam doskonałej jakości. Jest w 100% naturalna, czyli składająca się z koncentratów roślin naturalnie bogatych w witaminę C. W formie płynnej. Żadnej syntetycznej, proszkowej witaminy C nie używamy.

 

I co z tego dobrego wynika?

Efektem powyższych działań jest właśnie silna odporność. Niedawno pojechałam opiekować się rodzicami chorymi na grypę. Musiałam zabrać ze sobą młodsze córeczki. Mimo, że rodzice byli w okropnym stanie. Kasłali, kichali, smarkali, gorączkowali, nie byli w stanie samodzielnie wstać z łóżka. Mimo, że przebywałyśmy tam kilka dni, żadna z nas się nie zaraziła.

Takiej odporności Wam z całego serca życzę. Zatem walczcie o swoje zdrowie. Nie będzie Wam straszny żaden wirus.

 

Jednocześnie nie wnioskujcie, że należy narażać się na ekspozycję na zakażenie. Wręcz przeciwnie. W obecnym czasie pandemii, należy nam poddać się działaniom zapobiegającym rozprzestrzenianie się wirusa. A to szczególnie w celu ochrony osób, które silnej odporności nie mają. Ponieważ zwolnienie rozprzestrzeniania się epidemii daje im większe szanse na pomoc medyczną, bez której się u nich nie obejdzie i w konsekwencji na większe szanse na przeżycie. 

 

Dorota Włodzimirow

 

Dietetyk i Edukator Żywieniowy

 

PS.

 

I jeszcze jedno.

 

Informacje zawarte w powyższym artykule są moimi doświadczeniami, nie są poradą medyczną i  nie mogą zastępować porady wyspecjalizowanego medyka. A ze swojej strony życzę, żebyście takowego znaleźli.

Udostępnij jeśli uważasz, że ktoś skorzysta.

Zapraszam również na moje inne wpisy

Polub i sledz Nas: